Najnowsze posty

Dzisiaj przychodzę do Was z wpisem dotyczącym dekorowania/urządzania domu.
Jak pewnie sami doskonale wiecie jest to nie lada wyzwania, a w naszej głowie kłębią się myśli-
Co wybrać? Jaki kolor podłogi będzie dla mojego salonu najbardziej odpowiedni? Parkiet czy panele? Oraz wiele, wiele innych pytań. Sama całkiem niedawno stałam przed wyborem tego po czym moje stopy będą stąpały :)

Podłogę trzeba tak dobrze dopasować jak http://ladnefelgi.pl/


W poszukiwaniu idealnej podłogi pomógł mi Internet- już dawno zrezygnowałam z poszukiwania jakichkolwiek produktów do domu stacjonarnie, ponieważ uważam, że to tylko marnowało mój czas.
W przypadku, kiedy szukam czegoś w Internecie nie dość, że oszczędzam czas, to jeszcze mogę to robić o każdej porze dnia i nocy.

Podczas szukania moim oczom ukazywało się wiele stron, aż w końcu trafiłam na jedną, która okazała się bardzo przyjazna dla mnie i pokazała mi ciekawe rozwiązania.
Na stronie Parkiety. możemy wybrać podłogę dedykowaną specjalnie dla naszego wnętrza- jest to dla mnie ogromny plus, ponieważ nigdy wcześniej nie spotkałam się z taką możliwością i sama musiałam myśleć co i jak.


Na pewno warto zastanowić się w jakim stylu będą nasze wnętrza możemy wybierać spośród wielu propozycji takich jak: rustykalne, klasyczne, glamour, skandynawskie, ultranowoczesne, nowoczesne.
Ja osobiście dekorując pokój postanowiłam na nowoczesność.


Wybierając podkategorię naszym oczom ukazuje się kilka propozycji jakiego koloru podłoga będzie pasowała do naszego wnętrza, z krótkim opisem/ mini poradą.
Muszę szczerze przyznać, że dzięki takim wskazówkom ta strona wydaje mi się być rzetelną i czuję, że była tworzona przez profesjonalistów.
Jeżeli tak jak ja zastanawiacie się jaką podłogę wybrać lub nie jesteście pewni czy akurat taka będzie pasowała do Waszych wnętrz to zachęcam Was do odwiedzenia tej strony.


A Wy jakie posiadacie podłogi?

                                                                             Buziaki,
                                                                                            Magda

Dzisiejszy post będzie pewnie jednym z bardziej obszernych na moim blogu, a to za sprawą tego, że po długich przemyśleniach postanowiłam powiększyć usta. Mimo iż nie miałam jakiś szczególnych kompleksów na ich punkcie to jednak górna warga była zdecydowanie mniejsza i zmuszona byłam optycznie ją powiększać za pomocą szminki.
Długo poszukiwałam odpowiedniego gabinetu do wykonania tego zabiegu. Nie sztuką jest znaleźć coś za 100 zł i wyglądać jak potwór- zależało mi na miejscu, z którego wyjdę w pełni usatysfakcjonowana, a nie jak "glonojad" ;)
Tak więc miejscem, które wybrałam był gabinet przesympatycznej Anetki z Krakowa- Anet Beauty Art. Przeglądałam jej prace zarówno na Facebooku jak  i Instagramie i wiedziałam, że trafię w dobre ręce.
Gabinet wybrany, więc długo nie czekając zapisałam się na zabieg- 10 marca odbył się mój zabieg.



Jak się do niego przygotowywałam?
Anetka dała mi dużo rad i wskazówek- przed zabiegiem nie wolno pić alkoholu ani zażywać leków, które rozrzedzają krew np. aspirynę, rano nie wolno pić kawy. Ja dodatkowo zażyłam kurację Heviranem w razie "w" żeby uniknąć pojawienia się opryszczki, która jest przeciwwskazaniem.
Kiedy nastąpiła sobota wybrałam się z moim przyjacielem do Krakowa- wspomnę też tutaj, że warto na taki zabieg wybrać się z osobą u której czuje się wsparcie i przede wszystkim nie będzie się stresowało tym, że bezpośredniu po zabiegu nie wygląda się jak milion dolarów :)
Prze zabiegiem zjadłam solidny obiad i udałam się na Floriańską do gabinetu pełna obaw, ponieważ był to mój pierwszy raz. Totalnie nie wiedziałam czego się spodziewać, jak to będzie wyglądać i przede wszystkim czy będzie bolało i jak bardzo. Wiadomo przed przyjazdem oglądałam filmiki na Youtube z zabiegu oraz czytałam wpisy dziewczyn na blogach, które są po zabiegu ale to jednak nie to co odczucie tego wszystkiego na własnej skórze. 

Zabieg:
W samym salonie zostałam bardzo miło powitana. Dostałam do zapoznania się i podpisania kartę z przeciwwskazaniami, opisem jak wygląda zabieg, czym jest kwas hialuronowy oraz jak pielęgnować usta po zabiegu. W tym samym czasie została nałożona mi na usta maść znieczulająca- po kilku minutach moje usta były drętwe ale byłam w stanie normalnie mówić. Następnie położyłam się na łóżku- do ręki dostałam piłeczkę do ściskania- na początku trochę mnie to rozśmieszyło ale już po pierwszym wkuciu doceniłam jej magiczną moc :) Razem z Anetą omówiłyśmy moje oczekiwania wobec efektu końcowego i dłużej nie czekając wzięłyśmy się za zabieg. Usta miałam spryskane lidokainą w celu większego znieczulenia. Kwas, który miałam wstrzykiwany to 1 ml Princess- jest to kwas, który dodatkowo posiada lidokainę dzięki czemu zabieg jest zdecydowanie mniej bolesny.
Im dalej od środka ust tym wkucia są mniej bolesne, najbardziej bolał sam środek oraz łuk kupidyna.
Sam zabieg trwał około 30 minut- zdecydowanie bardziej spodziewałam się większego bólu. Uważam osobiście, że np. zabieg karboksyterapii boli bardziej. Wiadomo wkucia były mało przyjemne ale nie na tyle żeby jakoś specjalnie panikować. Zaraz po zabiegu spojrzałam w lusterko i już wiedziałam, że wszystko będzie w porządku. Koszt takiego zabiegu u Anety to 600 zł za 1ml kwasu hialuronowego.


Po zabiegu:
Z racji tego, że zabieg nie był wykonywany w moim rodzinnym mieście to po wyjściu z salonu czułam się bardzo swobodnie mimo, że byłam dość spuchnięta ale bez tragedii. Ważne jest podejście drugiej osoby- mój przyjaciel stwierdził, że wyglądam dobrze i naprawdę aż tak bardzo nie widać opuchlizny, jedynie małe kropki od wbijania igły. To spowodowało, że nawet dałam się namówić na spacer wzdłuż Wisły aż na Kazimierz i wypicie drinka na Rynku Głównym. Przez 5 godzin po wykonaniu zabiegu musiałam wypić litr wody. Moje usta były dość obolałe ale nie przeszkadzało mi to w jedzeniu, ani piciu. Potrafiłam mówić i uśmiechać się normalnie, a znieczulenie do 30 minut zeszło. Największe apogeum był kolejnego dnia rano- moja górna warga była bardzo opuchnięta i delikatnie przypominałam kaczuszkę... ;)
Dzisiaj jest już kilka dni po zabiegu i naprawdę moje usta wyglądają już bardzo ładnie mimo, że nie są jeszcze całkowicie zagojone. Najbliższe mi osoby stwierdziły, że wyglądam dużo lepiej- mam przyjemniejszy wyraz twarzy i zmieniły mi się rysy zdecydowanie na plus.

Chciałabym poruszyć jeszcze jeden temat, ponieważ jest prawdopodobieńśtwo, że pojawi się tutaj sporo osób anty lub osób, które wpadną tutaj przypadkiem.
Krąży taka opinia, że osoby, które decydują się na takie zabiegi są sztuczne, plastikowe czy też "paniusie". Ja robię to żeby poprawić swój wygląd ale bez przesady. Dziwi mnie opinia ludzi, którzy uważają, że to za mocna ingeracja w ciało- kwas utrzymuje się maksymalnie do 12 miesięcy, a dla przykłądu taki tatuaż całe życie..;)
Nie zamierzam się teraz tłumaczyć z mojej decyzji- zrobiłam to z pełną świadomością, podoba mi się efekt i będę wszystkim polecała takie "upiększenie". Ważne jest, aby robić to w odpowiednim gabinecie.


Dorzucam parę zdjęc po zabiegu i przed zabiegiem oraz wnętrza salonu. Po około tygodniu, dwóch uaktualnię post całkiem zagojonymi ustami :)

Moje usta przed zabiegiem:



Salon u Anet Beauty Art w Krakowie




Zdjęcie zaraz po zabiegu w salonie:


Usta godzinę po:


Usta na drugi i trzeci dzień:




Podsumowując ja jestem niesamowicie zadowolona i zapraszam do Anety.
Koniecznie dajcie znać jak Wam się podoba efekt :)

Najczystszy możliwy sok

Wolne wyciskanie na zimno to jedyny sposób, by otrzymać sok zachowując wszystkie składniki odżywcze. To mechaniczne oddzielenie części stałej od płynnej, dzięki dopracowanej konstrukcji nie powodujące utraty witamin czy samego soku.

Hurom One Stop nie marnuje ani owoców,
ani Twojego czasu.




 Myślę, że po takim wstępnie naprawdę ciężko mieć wątpliwości z jakiego typu sprzętem mamy do czynienia. Bardzo długo szukałam odpowiedniej dla siebie wyciskarki do owoców- wypróbowałam naprawdę wiele modeli i przykro mi to pisać ale większość z nich, nawet tych bardzo renomowanych marek woła o pomstę do nieba...




Najczystsza możliwa obsługa

Wszyscy myślimy o jednym. O zmywaniu.
Na szczęście projektanci Hurom też o tym pomyśleli.
Dzięki temu możesz skupić się na smaku, a nie sprzątaniu.
Wyczyszczenie nowego Huroma jest proste jak zmycie talerza.

Hurom daje Ci to, co najlepsze z owoców.
Resztę zmyjesz jednym ruchem.

 

Inteligencja nie do podrobienia

Podrabiają nas już 40 lat. Ciągle nie potrafią. Tak przemyślanej konstrukcji i tak starannego wykonania po prostu nie da się udawać podobnym kształtem. To nie przypadek, że nasze wyciskarki sprzedają się bez przerwy od 1974 roku. Naprawdę są wyjątkowe.
Wyobrażasz sobie, jak doskonały musi być produkt, który jest ulepszany bez przerwy przez 40 lat?

Hurom robi to właśnie dla Ciebie.






Wyciskanie wolnoobrotowe na zimno to bliski ideałowi sposób na wydobycie z owoców tego, co w nich najcenniejsze. Ze świeżych owoców zostaje tylko pulpa, pozbawiona większych wartości odżywczych.
Każda część wyciskarki ma swoją rolę do spełnienia. Nie ma tu przypadków ani stylu dla samego stylu. Jest za to azjatyckie dążenie do nieskazitelności projektu i wykonania.
To konstrukcja, która jest rozwijana niemal codziennie od 1974 r. Oferuje dokładność, która budzi podziw, i jest łatwo zauważalna, gdy tylko zacznie używać się urządzenia.

Podsumowując jest to rewelacyjna wyciskarka, która potrafi więcej niż inne..łatwość, prostota i funkcjonalność to główne cechy, który można ją opisać. Ja wiem, że nie będę korzystała już z żadnej innej wyciskarki.
Można ją kupić tutaj: klik
Dzisiaj zapraszam Was na nieco inny wpis, troszkę odbiegający od standardowych ale równie ważny.
Mianowicie chcę się dzisiaj skupić na tym, jak skutecznie chronić swój komputer przed wirusami i niebezpieczeństwami, które czekają na nas w sieci. Zazwyczaj nie przykładałam wielkiej wagi do programów antywirusowych, aż do pewnego czasu, kiedy mój komputer został zawirusowany, ponieważ nie miał on odpowiedniej ochrony. Zaczęłam przeglądać strony, porównywarki antywirusów- zależało mi na skuteczności, a jednocześnie na tym, aby program był łatwy w obsłudze. W końcu po wielu godzinach szukania udało mi się znaleźć program, który na pierwszy rzut okazał się idealny i chciałabym dzisiaj Wam o nim trochę opowiedzieć.
Tak więc bohaterem dzisiejszego wpisu jest AVG Ultimate.




Co warto podkreślić mówiąc o tym programie?

- zaawansowana ochrona antywirusowa PC

- zaawansowana ochrona antywirusowa Android

- ponad 30 narzędzi do przyspieszania komputera 

- aplikacje do przyspieszenia Android 

- BEZ LIMITU STANOWISK – można go w domu instalować na dowolnej liczbie komputerów, smartfonów i tabletów 



Przejdźmy również do zalet antywirusa:

- Antywirus: prosty w obsłudze, szybki, chroni przed wszystkimi rodzajami zagrożeń, umożliwia szyfrowanie plików, chroni sieci społecznościowe, firwall, ochrona poczty i bankowości elektronicznej



Podsumowując ja jestem bardzo zadowolona z działania tego antywirusa, od zawsze takie programy kojarzyły mi się z czymś trudnym do obsługi, czasochłonnym, a w przypadku AVG Ultimate spotkało mnie miłe zaskoczenie. Chroni komputer przed wirusami, optymalizuje go, dzięki czemu naprawdę widzę poprawę w jakości korzystania z Internetu, działa on szybciej, nie zawiesza się.
Program ten również czyści nasz komputer z niepotrzebnych pików-śmieci- co jest bardzo fajne, ponieważ często po odinstalowaniu jakiegoś programu w naszym komputerze zostają niepotrzebne pliki, których zazwyczaj nie usuwamy, a tutaj pomoże nam właśnie antywirus.


Mam dla Was również kod rabatowy w wysokości aż 30%, wystarczy przy zakupie wpisać hasło: avg_fit

Czekoladki to zawsze powrót do dzieciństwa, zazwyczaj mam swoich faworytów ale jeśli chodzi o słodkości to nie odmówię spróbowania czegoś nowego i w ten sposób w moje łapki trafiły pyszne trufle belgijskie, a dokładnie 3 rodzaje- jeśli jesteście ciekawi jak mi smakowały i która z nich wywoła zaskakujący efekt na mojej twarzy to zapraszam do przeczytania całości.


No to zaczynamy od trufli szampańskiej. Zapakowane są dodatkowo w woreczek, gdzie w środku znajdziemy 9 sztuk za cenę 29 zł. Od razu ktoś może powiedzieć, że to dużo ale zanim tak powiesz zachęcam Cię gorąco do spróbowania i przekonania się, że tutaj naprawdę jakość idzie w parze z ceną :)


Jeśli mam mówić o tych truflach, to nie bez powodu opisuję je jako pierwsze- zupełnie skradły mi serce, są pyszne, mleczne i dosłownie rozpływają się ustach. Są zdecydowanie najsłodsze z całej trójki ale według mnie najbardziej uniwersalne jeśli chodzi o prezent dla kogoś.


Kolejne są trufle w płatkach migdałowych, ilość to również 9 sztuk za cenę 29 zł.


Zupełnie inny rodzaj, zupełnie inny smak- według mnie idealnie czuć tutaj orzechowe nadzienie obsypane chrupkimi migdałami, wersja zdecydowanie mniej słodka ale naprawdę przepyszna.
Dla fanów orzechów będzie idealna- nugat rozpływający się w ustach!


No i czas na gwiazdę wieczoru...dosłownie! Należę raczej do osób odważnych jeśli chodzi o jedzenie i zazwyczaj wolę najpierw coś spróbować, zanim powiem że mi nie smakuje- tak też było w tym przypadku. Chili? Co tam..nie będzie tak źle- no i nie czekając długo do moich ust trafiła cała trufla chili. Włożyłam ją do ust i zapomniałam jak się nazywam ;)


Zdecydowanie duuużo tutaj gorzkiej czekolady i ostrości papryczki chili, która rozprzestrzenia się po całym języku- coś dla fanów ostrych smaków- dla mnie to było za dużo.
Polecam szczególnie dla swoich wrogów...;) A tak na poważnie- każdy z nas ma inne gusta smakowe dlatego warto przetestować każdy ten smak i dać mu szansę.


A teraz coś dla osób o mocnych nerwach :)
Tak wyglądałam po zjedzeniu trufli chili.



Polecam bardzo gorąco trufle, czekolady i pralinki od Mount Blanc, ponieważ idealnie nadają się na prezent na gwiazdkę, w pracy dla szefa czy dla miłości naszego życia :)

                                                                          Buziaki,
                                                                                           Magda





W obecnych czasach będąc w relacjach z innymi ludźmi zapominamy o kilku kluczowych kwestiach, przy współpracy z magazynem "Charaktery" udało mi się stworzyć ten tekst.


Spotykamy się jak to zawsze po pracy-rozmawiamy ot tak, zwykłe błahe tematy- jak w pracy, co w domu, a to że Marek znowu zdenerwował mnie w pracy, a to dzieci nie posprzątały pokoju, szybka analiza wydatków,finansów, planów na kolejny dzień i w pewnym momencie łapię się na tym, że przestaje słuchać...przestaje słuchać, bo wiem doskonale co usłyszę.
A więc kiedy tak naprawdę przestałam słuchać?


To już jakieś kilka dobrych lat..przeżyłam już dużo- kilka jego obciachowych wtop ubraniowych, przemoczonego od deszczu, umierające przy 37 stopniowej gorączce, awansującego w pracy, smutnego z porażek. Znam go wiosennego, letniego, jesiennego, zimowego i nawet, gdy czułam oddalenie, wyciągałam rękę i udawałam, że niczego nie widzę.
Często w relacjach myślimy, że wszystko nam się należy- to tak jakby wejść do sklepu z ubraniami i powiedzieć do kasjerki: "Chcę jakąś ładną bluzkę", więc kasjerka dopytuje o szczegóły, a my odpowiadamy: "Domyśl się..". Absurd prawda?
Więc dlaczego traktujemy naszych najbliższych gorzej niż obce nam osoby?
Z góry zakładamy, że wszystko nam się należy.

Będąc w relacjach określony czas to wystarczająco długo, by poznać się i sprawdzić w każdej sytuacji. Słuchać o swoich marzeniach, porażkach i pragnieniach. Zmoknąć razem w deszczu i spalić się na słońcu. Przejechać tysiące kilometrów tylko po to, aby zrobić sobie wspólne zdjęcie. Pójść na randkę, aby patrzeć sobie w oczy.

Spędzając ze sobą tyle czasu jesteśmy w stanie odczytywać nasze uczucia tylko za pomocą gestów i mimiki- mrugnięcie okiem, drżenie rąk, czy lekko wykrzywione usta- cała gama uczuć, którą znam na pamięć, działających jak lustrzane odbicie.

Ostatnio moim oczom ukazała się książka pt."Niewypowiedziane słowa" i trafiam na taką recenzję, podczas pisania tego artykułu.
"Zaczynając czytać książkę widzimy dwie kochające się na pozór pary, stabilność, marzenia i plany. Widzimy zwyczajne życie, spokój i codzienność. Z chwilą gdy idziemy dalej odkrywamy drugą stronę medalu. Odkrywamy, że te idealnie połączone pary to tylko pozory. Wpadają na rozczarowanie, nudę i stopniową obojętność. W ich życiu zamieszkuje rutyna, a zwykła szara codzienność, ciągła przewidywalność powoduje, że obie pary zaczynają szczerze wątpić w sens i cel ich związków. A może to co wydaje już nam się nudne i skończone ma w sobie głęboki sens. Jak łatwo zgubić szczęście?"


Siadam na łóżku i w głowie jak szalone biją mi słowa "Jak łatwo zgubić szczęście?"

Moi drodzy odpowiem Wam z autopsji: nie przestając rozmawiać, ale przestając wypowiadać.

" To opowieść o szansie na miłość, którą czasem dostajemy w życiu tylko raz oraz o niewypowiedzianych słowach, które mogą zmienić całe nasze życie."

Dajcie znać koniecznie jak to jest u Was :)

Dziękuję, że zostałam wybrana do stworzenia tego tekstu, czuję, że się w nim spełniłam.

W obecnym czasie, gdzie szaleje promocja za promocją ciężko nie obejrzeć się za perełkami makijażowymi. Każda z nas ma na pewno swoje ulubione kosmetyki kolorowe, dlatego ja dzisiaj chciałam się z Wami podzielić tymi, które dla mnie swego czasu są najlepsze :)



Paleta 16 cieni do powiek inspirowanych kolorami czekolady. Zawiera 3 matowe i 13 błyszczących cieni utrzymanych w neutralnej i chłodnej tonacji. Kolory naturalne, beże, brązy. Pozwala stworzyć dzienny i wieczorowy makijaż.

Ta czekoladka kusi nie tylko swoim słodkim wyglądem ale również świetnymi kolorami i niesamowitą pigmentacją- jeśli chodzi o stosunek ceny do jakości to jestem bardzo mile zaskoczona.





Lekka baza pod makijaż w sprayu. Znacznie przedłuża trwałość makijażu. Nie obciąża skóry, nie zatyka porów. Dodatkowo nawilża skórę i przynosi przyjemne uczucie ukojenia.

Przez długi okres czasu "męczyłam" się z doborem odpowiedniej bazy pod makijaż i ku mojemu zdziwieniu taka w sprayu sprawdza się idealnie.



Zestaw szczoteczek do konturowania twarzy wykonanych z najwyższej jakości syntetycznego włosia. Zawiera trzy owalne szczotki w różnych rozmiarach. Całość zapakowana w eleganckie pudełko. Zestaw idealny na prezent dla miłośniczek makijażu.

Kiedy te szczoteczki stały się popularne dosłownie wszędzie, stwierdziłam że sama chętnie je wypróbuję i ocenię, czy naprawdę są warte tego całego szumu. No i po prostu przepadłam..nie wyobrażam sobie nakładania już podkładu i bronzera czymś innym niż te szczoteczki.




Wypiekany rozświetlacz do twarzy w kolorze różowo-szampańskim. Nadaje efekt lśniącej tafli na skórze. Doskonale sprawdzi się w konturowaniu twarzy.

Tyle rozświetlaczy ile ja przetestowałam to podejrzewam, że mało kto nawet jest w stanie sobie wyobrazić. To praktycznie jedyny kosmetyk dla którego jestem aż tak wymagająca i muszę powiedzieć, że ten spełnił moje wymagania.




Farbka do brwi z dużą ilością pigmentu, wypełnia i modeluje włoski nadając im głęboki, ciemny kolor.
Odcień dark - czarny.

Ostatnimi czasy mam przysłowiowego bzika na punkcie idealnych brwi- szukałam czegoś co nada im ładny ale jednocześnie bardzo naturalny wygląd i to jest- mój ideał.



Jakie są Wasze hity makijażowe?

                                                                       Buziaki,
                                                                             Magda









W życiu każdego z nas przychodzi moment, w którym decydujemy się na remont naszych skromnych albo i mniej skromnych czterech ścian. Podczas remontu liczy się każdy detal, aby wszystko łączyło się w piękną i niesamowitą całość, bo jednak w naszym domu musimy czuć się dobrze i swobodnie.
Pamiętam, kiedy podczas remontu w sierpniu zastanawiałam się jaką lampę wewnętrzną wybrać, udało mi się wtedy zwiedzić parę sklepów ale jednak ciągle czułam niedosyt, dlatego postanowiłam przyjrzeć się jakie lampy proponowane są nam w Internecie i dzisiaj pokażę Wam moim zdaniem 10 najbardziej oryginalnych lamp do naszego wnętrza.



W umieszczonych na kwadratowym zamocowaniu sufitowym pierścieniach umieszczono każdorazowo panel LED. Dające ciepłobiałe światło diody LED podświetlają akrylowe dyfuzory tak, że te mienią się niczym kryształy. 




Lampa wisząca Vinca odznacza się podłużną formą i niezwykle silnym strumieniem świetlnym. Oznacza to, że zapewnia dobre oświetlenie znajdujących się pod nią powierzchni.




Wiele lamp ma dość konwencjonalne klosze, znane od początków istnienia oświetlenia elektrycznego, ale nie lampa sufitowa Kinan – tu źródło światła osłonięte jest licznymi, okrągłymi płytkami, czarnymi na zewnątrz, a po wewnętrznej stronie lakierowanymi na złoty kolor. 





Lampa sufitowa Maple jest wyposażona w lampy LED E27 i nadaje się wyśmienicie do oświetlania pomieszczeń mieszkalnych. Nie ma jednak tradycyjnego klosza, lecz luźny zestaw elementów białego koloru, 



Tornado to trzypunktowa lampa sufitowa, której wyjątkowy design zdominuje każde pomieszczenie. Niczym macki ośmiornicy z okrągłego mocowania sufitowego wyginają się trzy subtelne ramiona, z których każde zakończone jest eleganckim kloszem. 



Biała lampa wisząca LED Eline z lekkimi pierścieniami metalowymi, emitująca jasne światło

Pierścienie w tej lampie wiszącej LED są bardzo lekkie, dzięki czemu Eline sprawia wrażenie lekkości, mimo że jak na lampę wiszącą jest dość dużą, gdyż jej podstawa ma 80 cm. 


Podsumowując każdy nawet najbardziej wybredny gust znajdzie coś dla siebie, spośród takiego asortymentu :)

                                                                          Buziaki,
                                                                                       Magda