niedziela, 25 marca 2018

Podłoga dopasowana, jak felgi do samochodu..

Dzisiaj przychodzę do Was z wpisem dotyczącym dekorowania/urządzania domu.
Jak pewnie sami doskonale wiecie jest to nie lada wyzwania, a w naszej głowie kłębią się myśli-
Co wybrać? Jaki kolor podłogi będzie dla mojego salonu najbardziej odpowiedni? Parkiet czy panele? Oraz wiele, wiele innych pytań. Sama całkiem niedawno stałam przed wyborem tego po czym moje stopy będą stąpały :)

Podłogę trzeba tak dobrze dopasować jak http://ladnefelgi.pl/


W poszukiwaniu idealnej podłogi pomógł mi Internet- już dawno zrezygnowałam z poszukiwania jakichkolwiek produktów do domu stacjonarnie, ponieważ uważam, że to tylko marnowało mój czas.
W przypadku, kiedy szukam czegoś w Internecie nie dość, że oszczędzam czas, to jeszcze mogę to robić o każdej porze dnia i nocy.

Podczas szukania moim oczom ukazywało się wiele stron, aż w końcu trafiłam na jedną, która okazała się bardzo przyjazna dla mnie i pokazała mi ciekawe rozwiązania.
Na stronie Parkiety. możemy wybrać podłogę dedykowaną specjalnie dla naszego wnętrza- jest to dla mnie ogromny plus, ponieważ nigdy wcześniej nie spotkałam się z taką możliwością i sama musiałam myśleć co i jak.


Na pewno warto zastanowić się w jakim stylu będą nasze wnętrza możemy wybierać spośród wielu propozycji takich jak: rustykalne, klasyczne, glamour, skandynawskie, ultranowoczesne, nowoczesne.
Ja osobiście dekorując pokój postanowiłam na nowoczesność.


Wybierając podkategorię naszym oczom ukazuje się kilka propozycji jakiego koloru podłoga będzie pasowała do naszego wnętrza, z krótkim opisem/ mini poradą.
Muszę szczerze przyznać, że dzięki takim wskazówkom ta strona wydaje mi się być rzetelną i czuję, że była tworzona przez profesjonalistów.
Jeżeli tak jak ja zastanawiacie się jaką podłogę wybrać lub nie jesteście pewni czy akurat taka będzie pasowała do Waszych wnętrz to zachęcam Was do odwiedzenia tej strony.


A Wy jakie posiadacie podłogi?

                                                                             Buziaki,
                                                                                            Magda

wtorek, 13 marca 2018

Powiększanie ust- moja historia. Plusy i minusy.

Dzisiejszy post będzie pewnie jednym z bardziej obszernych na moim blogu, a to za sprawą tego, że po długich przemyśleniach postanowiłam powiększyć usta. Mimo iż nie miałam jakiś szczególnych kompleksów na ich punkcie to jednak górna warga była zdecydowanie mniejsza i zmuszona byłam optycznie ją powiększać za pomocą szminki.
Długo poszukiwałam odpowiedniego gabinetu do wykonania tego zabiegu. Nie sztuką jest znaleźć coś za 100 zł i wyglądać jak potwór- zależało mi na miejscu, z którego wyjdę w pełni usatysfakcjonowana, a nie jak "glonojad" ;)
Tak więc miejscem, które wybrałam był gabinet przesympatycznej Anetki z Krakowa- Anet Beauty Art. Przeglądałam jej prace zarówno na Facebooku jak  i Instagramie i wiedziałam, że trafię w dobre ręce.
Gabinet wybrany, więc długo nie czekając zapisałam się na zabieg- 10 marca odbył się mój zabieg.



Jak się do niego przygotowywałam?
Anetka dała mi dużo rad i wskazówek- przed zabiegiem nie wolno pić alkoholu ani zażywać leków, które rozrzedzają krew np. aspirynę, rano nie wolno pić kawy. Ja dodatkowo zażyłam kurację Heviranem w razie "w" żeby uniknąć pojawienia się opryszczki, która jest przeciwwskazaniem.
Kiedy nastąpiła sobota wybrałam się z moim przyjacielem do Krakowa- wspomnę też tutaj, że warto na taki zabieg wybrać się z osobą u której czuje się wsparcie i przede wszystkim nie będzie się stresowało tym, że bezpośredniu po zabiegu nie wygląda się jak milion dolarów :)
Prze zabiegiem zjadłam solidny obiad i udałam się na Floriańską do gabinetu pełna obaw, ponieważ był to mój pierwszy raz. Totalnie nie wiedziałam czego się spodziewać, jak to będzie wyglądać i przede wszystkim czy będzie bolało i jak bardzo. Wiadomo przed przyjazdem oglądałam filmiki na Youtube z zabiegu oraz czytałam wpisy dziewczyn na blogach, które są po zabiegu ale to jednak nie to co odczucie tego wszystkiego na własnej skórze. 

Zabieg:
W samym salonie zostałam bardzo miło powitana. Dostałam do zapoznania się i podpisania kartę z przeciwwskazaniami, opisem jak wygląda zabieg, czym jest kwas hialuronowy oraz jak pielęgnować usta po zabiegu. W tym samym czasie została nałożona mi na usta maść znieczulająca- po kilku minutach moje usta były drętwe ale byłam w stanie normalnie mówić. Następnie położyłam się na łóżku- do ręki dostałam piłeczkę do ściskania- na początku trochę mnie to rozśmieszyło ale już po pierwszym wkuciu doceniłam jej magiczną moc :) Razem z Anetą omówiłyśmy moje oczekiwania wobec efektu końcowego i dłużej nie czekając wzięłyśmy się za zabieg. Usta miałam spryskane lidokainą w celu większego znieczulenia. Kwas, który miałam wstrzykiwany to 1 ml Princess- jest to kwas, który dodatkowo posiada lidokainę dzięki czemu zabieg jest zdecydowanie mniej bolesny.
Im dalej od środka ust tym wkucia są mniej bolesne, najbardziej bolał sam środek oraz łuk kupidyna.
Sam zabieg trwał około 30 minut- zdecydowanie bardziej spodziewałam się większego bólu. Uważam osobiście, że np. zabieg karboksyterapii boli bardziej. Wiadomo wkucia były mało przyjemne ale nie na tyle żeby jakoś specjalnie panikować. Zaraz po zabiegu spojrzałam w lusterko i już wiedziałam, że wszystko będzie w porządku. Koszt takiego zabiegu u Anety to 600 zł za 1ml kwasu hialuronowego.


Po zabiegu:
Z racji tego, że zabieg nie był wykonywany w moim rodzinnym mieście to po wyjściu z salonu czułam się bardzo swobodnie mimo, że byłam dość spuchnięta ale bez tragedii. Ważne jest podejście drugiej osoby- mój przyjaciel stwierdził, że wyglądam dobrze i naprawdę aż tak bardzo nie widać opuchlizny, jedynie małe kropki od wbijania igły. To spowodowało, że nawet dałam się namówić na spacer wzdłuż Wisły aż na Kazimierz i wypicie drinka na Rynku Głównym. Przez 5 godzin po wykonaniu zabiegu musiałam wypić litr wody. Moje usta były dość obolałe ale nie przeszkadzało mi to w jedzeniu, ani piciu. Potrafiłam mówić i uśmiechać się normalnie, a znieczulenie do 30 minut zeszło. Największe apogeum był kolejnego dnia rano- moja górna warga była bardzo opuchnięta i delikatnie przypominałam kaczuszkę... ;)
Dzisiaj jest już kilka dni po zabiegu i naprawdę moje usta wyglądają już bardzo ładnie mimo, że nie są jeszcze całkowicie zagojone. Najbliższe mi osoby stwierdziły, że wyglądam dużo lepiej- mam przyjemniejszy wyraz twarzy i zmieniły mi się rysy zdecydowanie na plus.

Chciałabym poruszyć jeszcze jeden temat, ponieważ jest prawdopodobieńśtwo, że pojawi się tutaj sporo osób anty lub osób, które wpadną tutaj przypadkiem.
Krąży taka opinia, że osoby, które decydują się na takie zabiegi są sztuczne, plastikowe czy też "paniusie". Ja robię to żeby poprawić swój wygląd ale bez przesady. Dziwi mnie opinia ludzi, którzy uważają, że to za mocna ingeracja w ciało- kwas utrzymuje się maksymalnie do 12 miesięcy, a dla przykłądu taki tatuaż całe życie..;)
Nie zamierzam się teraz tłumaczyć z mojej decyzji- zrobiłam to z pełną świadomością, podoba mi się efekt i będę wszystkim polecała takie "upiększenie". Ważne jest, aby robić to w odpowiednim gabinecie.


Dorzucam parę zdjęc po zabiegu i przed zabiegiem oraz wnętrza salonu. Po około tygodniu, dwóch uaktualnię post całkiem zagojonymi ustami :)

Moje usta przed zabiegiem:



Salon u Anet Beauty Art w Krakowie




Zdjęcie zaraz po zabiegu w salonie:


Usta godzinę po:


Usta na drugi i trzeci dzień:




Podsumowując ja jestem niesamowicie zadowolona i zapraszam do Anety.
Koniecznie dajcie znać jak Wam się podoba efekt :)

poniedziałek, 12 marca 2018

Wolnoobrotowa wyciskarka Hurom- komponujemy pyszne soki.

Najczystszy możliwy sok

Wolne wyciskanie na zimno to jedyny sposób, by otrzymać sok zachowując wszystkie składniki odżywcze. To mechaniczne oddzielenie części stałej od płynnej, dzięki dopracowanej konstrukcji nie powodujące utraty witamin czy samego soku.

Hurom One Stop nie marnuje ani owoców,
ani Twojego czasu.




 Myślę, że po takim wstępnie naprawdę ciężko mieć wątpliwości z jakiego typu sprzętem mamy do czynienia. Bardzo długo szukałam odpowiedniej dla siebie wyciskarki do owoców- wypróbowałam naprawdę wiele modeli i przykro mi to pisać ale większość z nich, nawet tych bardzo renomowanych marek woła o pomstę do nieba...




Najczystsza możliwa obsługa

Wszyscy myślimy o jednym. O zmywaniu.
Na szczęście projektanci Hurom też o tym pomyśleli.
Dzięki temu możesz skupić się na smaku, a nie sprzątaniu.
Wyczyszczenie nowego Huroma jest proste jak zmycie talerza.

Hurom daje Ci to, co najlepsze z owoców.
Resztę zmyjesz jednym ruchem.

 

Inteligencja nie do podrobienia

Podrabiają nas już 40 lat. Ciągle nie potrafią. Tak przemyślanej konstrukcji i tak starannego wykonania po prostu nie da się udawać podobnym kształtem. To nie przypadek, że nasze wyciskarki sprzedają się bez przerwy od 1974 roku. Naprawdę są wyjątkowe.
Wyobrażasz sobie, jak doskonały musi być produkt, który jest ulepszany bez przerwy przez 40 lat?

Hurom robi to właśnie dla Ciebie.






Wyciskanie wolnoobrotowe na zimno to bliski ideałowi sposób na wydobycie z owoców tego, co w nich najcenniejsze. Ze świeżych owoców zostaje tylko pulpa, pozbawiona większych wartości odżywczych.
Każda część wyciskarki ma swoją rolę do spełnienia. Nie ma tu przypadków ani stylu dla samego stylu. Jest za to azjatyckie dążenie do nieskazitelności projektu i wykonania.
To konstrukcja, która jest rozwijana niemal codziennie od 1974 r. Oferuje dokładność, która budzi podziw, i jest łatwo zauważalna, gdy tylko zacznie używać się urządzenia.

Podsumowując jest to rewelacyjna wyciskarka, która potrafi więcej niż inne..łatwość, prostota i funkcjonalność to główne cechy, który można ją opisać. Ja wiem, że nie będę korzystała już z żadnej innej wyciskarki.
Można ją kupić tutaj: klik

piątek, 9 marca 2018

Wiosenna ochrona komputera oraz smartfona.- AVG+ zniżka dla Was.

Dzisiaj zapraszam Was na nieco inny wpis, troszkę odbiegający od standardowych ale równie ważny.
Mianowicie chcę się dzisiaj skupić na tym, jak skutecznie chronić swój komputer przed wirusami i niebezpieczeństwami, które czekają na nas w sieci. Zazwyczaj nie przykładałam wielkiej wagi do programów antywirusowych, aż do pewnego czasu, kiedy mój komputer został zawirusowany, ponieważ nie miał on odpowiedniej ochrony. Zaczęłam przeglądać strony, porównywarki antywirusów- zależało mi na skuteczności, a jednocześnie na tym, aby program był łatwy w obsłudze. W końcu po wielu godzinach szukania udało mi się znaleźć program, który na pierwszy rzut okazał się idealny i chciałabym dzisiaj Wam o nim trochę opowiedzieć.
Tak więc bohaterem dzisiejszego wpisu jest AVG Ultimate.




Co warto podkreślić mówiąc o tym programie?

- zaawansowana ochrona antywirusowa PC

- zaawansowana ochrona antywirusowa Android

- ponad 30 narzędzi do przyspieszania komputera 

- aplikacje do przyspieszenia Android 

- BEZ LIMITU STANOWISK – można go w domu instalować na dowolnej liczbie komputerów, smartfonów i tabletów 



Przejdźmy również do zalet antywirusa:

- Antywirus: prosty w obsłudze, szybki, chroni przed wszystkimi rodzajami zagrożeń, umożliwia szyfrowanie plików, chroni sieci społecznościowe, firwall, ochrona poczty i bankowości elektronicznej



Podsumowując ja jestem bardzo zadowolona z działania tego antywirusa, od zawsze takie programy kojarzyły mi się z czymś trudnym do obsługi, czasochłonnym, a w przypadku AVG Ultimate spotkało mnie miłe zaskoczenie. Chroni komputer przed wirusami, optymalizuje go, dzięki czemu naprawdę widzę poprawę w jakości korzystania z Internetu, działa on szybciej, nie zawiesza się.
Program ten również czyści nasz komputer z niepotrzebnych pików-śmieci- co jest bardzo fajne, ponieważ często po odinstalowaniu jakiegoś programu w naszym komputerze zostają niepotrzebne pliki, których zazwyczaj nie usuwamy, a tutaj pomoże nam właśnie antywirus.


Mam dla Was również kod rabatowy w wysokości aż 30%, wystarczy przy zakupie wpisać hasło: avg_fit