piątek, 3 listopada 2017

Pyszne belgijskie trufle od Mount Blanc i niesamowite zaskoczenie! :)

Czekoladki to zawsze powrót do dzieciństwa, zazwyczaj mam swoich faworytów ale jeśli chodzi o słodkości to nie odmówię spróbowania czegoś nowego i w ten sposób w moje łapki trafiły pyszne trufle belgijskie, a dokładnie 3 rodzaje- jeśli jesteście ciekawi jak mi smakowały i która z nich wywoła zaskakujący efekt na mojej twarzy to zapraszam do przeczytania całości.


No to zaczynamy od trufli szampańskiej. Zapakowane są dodatkowo w woreczek, gdzie w środku znajdziemy 9 sztuk za cenę 29 zł. Od razu ktoś może powiedzieć, że to dużo ale zanim tak powiesz zachęcam Cię gorąco do spróbowania i przekonania się, że tutaj naprawdę jakość idzie w parze z ceną :)


Jeśli mam mówić o tych truflach, to nie bez powodu opisuję je jako pierwsze- zupełnie skradły mi serce, są pyszne, mleczne i dosłownie rozpływają się ustach. Są zdecydowanie najsłodsze z całej trójki ale według mnie najbardziej uniwersalne jeśli chodzi o prezent dla kogoś.


Kolejne są trufle w płatkach migdałowych, ilość to również 9 sztuk za cenę 29 zł.


Zupełnie inny rodzaj, zupełnie inny smak- według mnie idealnie czuć tutaj orzechowe nadzienie obsypane chrupkimi migdałami, wersja zdecydowanie mniej słodka ale naprawdę przepyszna.
Dla fanów orzechów będzie idealna- nugat rozpływający się w ustach!


No i czas na gwiazdę wieczoru...dosłownie! Należę raczej do osób odważnych jeśli chodzi o jedzenie i zazwyczaj wolę najpierw coś spróbować, zanim powiem że mi nie smakuje- tak też było w tym przypadku. Chili? Co tam..nie będzie tak źle- no i nie czekając długo do moich ust trafiła cała trufla chili. Włożyłam ją do ust i zapomniałam jak się nazywam ;)


Zdecydowanie duuużo tutaj gorzkiej czekolady i ostrości papryczki chili, która rozprzestrzenia się po całym języku- coś dla fanów ostrych smaków- dla mnie to było za dużo.
Polecam szczególnie dla swoich wrogów...;) A tak na poważnie- każdy z nas ma inne gusta smakowe dlatego warto przetestować każdy ten smak i dać mu szansę.


A teraz coś dla osób o mocnych nerwach :)
Tak wyglądałam po zjedzeniu trufli chili.



Polecam bardzo gorąco trufle, czekolady i pralinki od Mount Blanc, ponieważ idealnie nadają się na prezent na gwiazdkę, w pracy dla szefa czy dla miłości naszego życia :)

                                                                          Buziaki,
                                                                                           Magda





środa, 1 listopada 2017

Rozmawiamy ze sobą, ale nie wypowiadamy niczego..

W obecnych czasach będąc w relacjach z innymi ludźmi zapominamy o kilku kluczowych kwestiach, przy współpracy z magazynem "Charaktery" udało mi się stworzyć ten tekst.


Spotykamy się jak to zawsze po pracy-rozmawiamy ot tak, zwykłe błahe tematy- jak w pracy, co w domu, a to że Marek znowu zdenerwował mnie w pracy, a to dzieci nie posprzątały pokoju, szybka analiza wydatków,finansów, planów na kolejny dzień i w pewnym momencie łapię się na tym, że przestaje słuchać...przestaje słuchać, bo wiem doskonale co usłyszę.
A więc kiedy tak naprawdę przestałam słuchać?


To już jakieś kilka dobrych lat..przeżyłam już dużo- kilka jego obciachowych wtop ubraniowych, przemoczonego od deszczu, umierające przy 37 stopniowej gorączce, awansującego w pracy, smutnego z porażek. Znam go wiosennego, letniego, jesiennego, zimowego i nawet, gdy czułam oddalenie, wyciągałam rękę i udawałam, że niczego nie widzę.
Często w relacjach myślimy, że wszystko nam się należy- to tak jakby wejść do sklepu z ubraniami i powiedzieć do kasjerki: "Chcę jakąś ładną bluzkę", więc kasjerka dopytuje o szczegóły, a my odpowiadamy: "Domyśl się..". Absurd prawda?
Więc dlaczego traktujemy naszych najbliższych gorzej niż obce nam osoby?
Z góry zakładamy, że wszystko nam się należy.

Będąc w relacjach określony czas to wystarczająco długo, by poznać się i sprawdzić w każdej sytuacji. Słuchać o swoich marzeniach, porażkach i pragnieniach. Zmoknąć razem w deszczu i spalić się na słońcu. Przejechać tysiące kilometrów tylko po to, aby zrobić sobie wspólne zdjęcie. Pójść na randkę, aby patrzeć sobie w oczy.

Spędzając ze sobą tyle czasu jesteśmy w stanie odczytywać nasze uczucia tylko za pomocą gestów i mimiki- mrugnięcie okiem, drżenie rąk, czy lekko wykrzywione usta- cała gama uczuć, którą znam na pamięć, działających jak lustrzane odbicie.

Ostatnio moim oczom ukazała się książka pt."Niewypowiedziane słowa" i trafiam na taką recenzję, podczas pisania tego artykułu.
"Zaczynając czytać książkę widzimy dwie kochające się na pozór pary, stabilność, marzenia i plany. Widzimy zwyczajne życie, spokój i codzienność. Z chwilą gdy idziemy dalej odkrywamy drugą stronę medalu. Odkrywamy, że te idealnie połączone pary to tylko pozory. Wpadają na rozczarowanie, nudę i stopniową obojętność. W ich życiu zamieszkuje rutyna, a zwykła szara codzienność, ciągła przewidywalność powoduje, że obie pary zaczynają szczerze wątpić w sens i cel ich związków. A może to co wydaje już nam się nudne i skończone ma w sobie głęboki sens. Jak łatwo zgubić szczęście?"


Siadam na łóżku i w głowie jak szalone biją mi słowa "Jak łatwo zgubić szczęście?"

Moi drodzy odpowiem Wam z autopsji: nie przestając rozmawiać, ale przestając wypowiadać.

" To opowieść o szansie na miłość, którą czasem dostajemy w życiu tylko raz oraz o niewypowiedzianych słowach, które mogą zmienić całe nasze życie."

Dajcie znać koniecznie jak to jest u Was :)

Dziękuję, że zostałam wybrana do stworzenia tego tekstu, czuję, że się w nim spełniłam.