niedziela, 30 sierpnia 2015

Moje sierpniowe pudełeczko beGlossy wersja Sweet :)

Dziś przybywam do Was z recenzją pudełka. 
Tym razem będzie to najświeższe, sierpniowe beGLOSSY w wersji Sweet.

Sierpniowe beGlossy jest pudełkiem które inspirowane było owocami. 
Dla subskrybentów w tym miesiącu zostały przygotowane 2 wersje pudełka :
SWEET 
oraz
 FRESH

W wersji Sweet można było trafić balsam do ust Balmi lub lakier do paznokci Sally Hansen ( losowo)
W wersji Fresh losowo balsam do ust Carmex lub krem Uriage 

Nie bardzo rozumiem tylko czemu w pudełku Fresh najdroższy produkt czyli krem pod oczy o wartości 128zł jest pełnowymiarowy a w moim Sweet produkt najdroższy czyli Colway za 149 zł jest próbką 5ml.
Moim zdaniem jeśli robi się 2 wersje pudełek i w 1 wszystkie produkty są pełnowymiarowe to i w 2 tak powinno być no ale nie ważne, zostawiam ten temat. 





1. Balsam do ust malinowy BALMI 
otrzymałam produkt pełnowymiarowy 7g. o wartości 19,99zł



2. Farmona - Tutti Frutti - Peeling do ciała jeżyna & Malina
Jest to kolejny pełnowymiarowy produkt 100ml. a jego cena to 3,57zł



3. Musująca kula do kąpieli Guawa To właśnie za jej sprawą całe pudełko tak niesamowicie pachnie <3
Jest to produkt pełnowymiarowy 170g. o wartości 14,90zł



4. Dermo Pharma - Płatki kompres 4D z ekstraktem z pomarańczyKolejny produkt pełnowartościowy czyli 1 opakowanie 6sztuk o wartości 6,80zł
Pierwszy raz widzę takie cudo, więc jestem go niezmiernie ciekawa :)





5. Aussie - Miracle Dry Shampoo Colour Mate - suchy szampon.
To już 5 i ostatni pełnowymiarowy produkt który znalazłam w moim pudełku.
Jestem ciekawa tego szamponu ponieważ uwielbiam Batiste i chętnie porównam je z Aussie.
Szampon ma pojemność 180ml a kupić go można w cenie 24,99zł



6. Coolway - Serum do twarzy i ciała 
Jest to produkt o wartości 149zł /15 ml, w pudełku jest jednak próbka o pojemności 5ml.


Podsumowując ja jestem bardzo zadowolona, mimo tego, że produkty w większości są dostępne w zwykłych drogeriach, to przypadły mi do gustu :)
Szkoda tylko, że ostatni produkt to próbka, bo po próbce oceniać go nie ma szans.



Według mnie to najlepsze pudełko odkąd je zamawiam.

A jakie jest Wasze zdanie?

                                                                              Buziaki,
                                                                                           Magda










czwartek, 27 sierpnia 2015

Jak dbać o piękne kwiaty jakimi są storczyki? Power spray do storczyków! :)

W moim domowym mini zbiorze kwiatów znajdują się wielobarwne storczyki, bardzo je lubię, ponieważ wyglądają pięknie ale czy kiedyś zastanawialiście się jak o nie dbać, aby takie były?
Pomoże nam w tym dzisiaj firma Pokon.

Jeśli jesteście ciekawi zapraszam Was do dalszej części posta :)


Parę ogólnych wskazówek:

Orchidee należy uprawiać w niezbyt dużych doniczkach, w których umieszcza się (plastikową) doniczkę wewnętrzną z otworami, dzięki czemu woda może swobodnie wypływać.
Zaleca się przesadzanie orchidei co najmniej raz na 1,5 roku - 2 lata. Najlepiej jest jednak przesadzać je każdej wiosny.
Unikać przeciągów i ostrego słońca. Orchidee powinny stać w jasnych miejscach.
Nie podlewać nadmiernie, aby zapobiegać gniciu korzeni.
Jeżeli chodzi o nawożenie, nie obowiązują tutaj poszczególne okresy, na które należałoby zwrócić uwagę.



I teraz sedno mojego wpisu:

 Ponadto zaleca się regularne spryskiwanie liści – najlepiej jest użyć Power Spray do orchidei firmy Pokon. W ten sposób zapewniamy naszym roślinom optymalną pielęgnację.


Aby orchidee rosły zdrowo, oprócz odpowiedniej ilości światła, wody i nawożenia ważne jest także regularne spryskiwanie ich liści. Do tego służy Powerspray do orchidei Pokon - preparat do pielęgnacji orchidei. Spryskiwanie liści specjalną odżywką sprawia, że roślina staje się wyraźnie bardziej witalna. Zielone liście zyskują dodatkowy, zdrowy połysk, a kwiaty ładniej kwitną. 


Sposób użycia

Przed użyciem wstrząsnąć.
Przed zastosowaniem oczyścić liście z ewentualnego kurzu lub zabrudzeń przy pomocy wilgotnej ściereczki.
Następnie spryskiwać liście 1-2 razy w tygodniu, aż do pojawienia się na nich widocznej warstewki. 
Uwaga: nie spryskiwać kwiatów. 


Przyznam się szczerze, że nigdy nie używałam takich środków więc był to mój pierwszy raz.
Wydaje mi się, że jeśli możemy tym pomóc naszym storczykom, aby zyskały ładny wygląd to naprawdę nie ma co się zastanawiać, ponieważ takie spryskanie nie zajmuje nam więcej niż minuty.
Kolejną zaletą jest to, że liście po spryskaniu bardzo ładnie się błyszczą i wyglądają zdrowo.
Będę używałam go, aż do wyczerpania i jestem pewna, że moje kwiaty będą wyglądały jeszcze lepiej.
Butelka jest mega wydajna, ponieważ już jednym naciśnięciem spryskujemy wszystkie liście.
Jestem bardzo  zadowolona z tego sprayu.


Zapraszam Was na stronę producenta, gdzie również możecie zaopatrzyć się w ten środek, jak i inne do pielęgnacji roślin:


A Wy jak dbacie o Wasze kwiaty?

                                                                           Buziaki,
                                                                                 Magda

   










poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Jak stosować i do czego olej kokosowy? Czyli słów parę o bio oleju kokosowym.

Bardzo lubię wszelkie oleje, mimo wypróbowania wielu moja miłość zostaje jednak przy oleju kokosowym i dzisiaj mam okazję przedstawić Wam jak spisał się olej kokosowy ze sklepu  Jardin24.
Jeżeli jesteście ciekawi jak wypadł oraz do czego można stosować taki olej to zapraszam do dalszej części posta.


Olej kokosowy tłoczony na zimno ze świeżego miąższu. Dzięki temu jego cenne składniki i wspaniały smak są bardzo dobrze zachowane. Doskonały do smażenia, pieczenia, duszenia oraz do smarowania pieczywa.

Zdrowe naturalne tłuszcze są tak samo ważne w naszej diecie jak warzywa i owoce. Swe niezwykłe właściwości olej kokosowy zawdzięcza  specyficznemu połączeniu kwasów tłuszczowych z innymi wartościowymi składnikami, takimi jak witaminy z grupy B1, B2, B3, B6, C, E, kwas foliowy, potas, wapń, magnez, żelazo, fosfor i cynk.

Olej kokosowy to prawdziwa studnia bogactwa nasyconych kwasów tłuszczowych: kwas laurynowy, kwas mirystynowy, kwas palmitynowy, kwas stearynowy, kwas oleinowy, kwas linolowy. Olej zawiera około 50 % kwasu laurynowego, który w podobnych proporcjach znajduje się w mleku matki.


BIO OLEJ KOKOSOWY to produkt:

-w 100 % naturalny, nieprzetworzony chemicznie
-tłoczony na zimno (pierwsze tłoczenie)
-ekologiczny
-bez środków konserwujących
-bez sztucznych barwników
-bez cholesterolu
-niebielony
-nierafinowany
-bez cukru
-bogaty w średnio łańcuchowe kwasy nasycone (MCT), w tym kwas laurynowy (ok 50%)
-certyfikowany i dopuszczony do obrotu przez Unię Europejską
-rozlewany w Niemczech z zachowaniem surowych norm higienicznych

Składniki: 
100% olej kokosowy z upraw ekologicznych DE-ÖKO-005/ Rolnictwo spoza UE

Kraj pochodzenia surowca:
 Sri Lanka

Objętość netto: 
30 ml


Naprawdę olej ten jak dla mnie jest czymś świetnym ma tyle zastosowań, że jest w czym wybierać.
Podam Wam te, które sama wypróbowałam i uważam za wspaniałe :)

1) Do demakijażu oczu. Tak właśnie! Nałóż kilka kropel na wacik i zmyj dokładnie makijaż, tak jak robisz to z użyciem płynu micelarnego. Tylko ostrożnie olej nie może dostać się do oczu.

2) Odżywka przed myciem włosów- nakładamy sporą ilość i biegniemy oglądać nasz ulubiony serial, a następnie zmywamy i nasze włosy są o niebo lepsze w wyglądzie.

3) Wariant dla osób cierpiących na brak cierpliwości? Stosuj jako serum na rozdwojone końcówki. Kilka kropel wsmarowujemy w końcówki naszych włosów.

4) Jako krem na noc- ale tutaj ostrożnie, na niektóre osoby ten olej na twarz działa jak zabójca i budzimy się rano z falą wyprysków dlatego warto zrobić próbę miejscową.

5) Jako "pianka" do golenia. Nie wierzysz? Nałóż grubą warstwę olejku i zacznij depilację, a sama się przekonasz jak szybko i delikatnie poszło.

6) Twarda skóra na piętach? Od dziś nie. Wcieraj na noc olej kokosowym i ciesz się delikatnymi stopami.


Jeżeli zaciekawił Was ten olej to zapraszam serdecznie do zakupienia go tutaj:
oraz wielu, wielu innych ciekawych produktów.



A Wy jak stosujecie taki olej? 

                                                                        Buziaki,
                                                                                   Magda




piątek, 21 sierpnia 2015

Kremy Madara ze sklepu Matique! :)

Bardzo lubię próbować, oceniać działania kremów i całkiem niedawno w moje ręce dostały się dwa kremiki Madara:

Do ich wypróbowania zachęcił mnie opis na stronie sklepiku oraz zasłyszane wcześniej pozytywne opinie o nich. Jeżeli jesteście ciekawi jak sprawdził się u mnie to zapraszam do dalszej części posta.


Zacznijmy od kremu głęboko nawilżającego:

Intensywne nawilżanie przez 24 godziny dzięki odżywczym ekstraktom z nadbałtyckiej maliny i czerwonej koniczyny. Intensywnie i przez cały dzień zwiększa poziom nawilżenia. Przywraca równowagę przetłuszczającym się i suchym partiom twarzy. Skóra staje się elastyczniejsza i jędrniejsza.

*produkt wegański
*bez orzechów
*bez glutenu
*nie testowany na zwierzętach
*naturalny i organiczny certyfikowany przez ECOCERT

Składniki aktywne:
 róża, olej słonecznikowy, czerwona koniczyna, maliny, kwiat lipy, awokado, bylica


Krem pięknie pachnie, doskonale się wchłania, jak dla mnie ma idealną konsystencję, po użyciu można szybko bez problemu nałożyć makijaż. Skóra jest miękka, odżywiona i doskonale nawilżona. Jestem dość wymagająca jeśli chodzi o kremy, ale w tym przypadku muszę przyznać, że to jeden z najlepszych jakie kiedykolwiek miałam. Mam cerę mieszaną, a do tego wrażliwą i ten kremik ma na nią rzeczywiście dobroczynny wpływ. Absolutnie jej nie podrażnia, a przy tym jakby się unormowała i teraz nie ma mowy o wypryskach. 
Zdecydowanie wart swojej ceny, dla mnie bomba.


Kolejnym kremem jest regenerujący na noc:


Bogaty w antyoksydanty krem nawilżający z nadbałtyckimi ekstraktami z chmielu, kiełków jęczmienia i pomidora. 
Działa w czasie nocy stymulując odnowę komórkową i spłycając zmarszczki. 
Naprawia uszkodzenia skóry. 
Wspiera funkcje naprawcze skóry w czasie snu.
Obudź się z nawilżoną, wypoczętą i pełną blasku skórą. 

*produkt wegański
*bez orzechów
*nie testowany na zwierzętach
*naturalny i organiczny certyfikowany przez ECOCERT


Aktywne składniki:
 awokado, róża, kakao, olej słonecznikowy, kiełki jęczmienia, algi, chmiel, rokitnik, pomidor, babka, nagietek, rumianek


Co dostajemy w zamian za stówę?

Krem, który:

- ma doskonały, w 100% naturalny skład

- działa antyseptycznie

 -odżywia skórę, ale jej nie obciąża i nie przekarmia - rano twarz jest wypoczęta

- napina i uelastycznia skórę

 -wypełnia skórę - dotyczy to zwłaszcza obszarów suchych - skóra nie jest wiotka

- rozprawia się z rozszerzonymi porami, zaskórnikami itp 
 obkurcza i przyspiesza gojenie już istniejących ranek

- ma konsystencję gęstej śmietanki, ładnie się rozsmarowuje, dość szybko wchłania
 pozostawia na skórze delikatny film, lecz nietłusty

-Minus?
 No cena oczywiście
Ale uważam, że warto w siebie zainwestować :)



Zapraszam serdecznie na stronę sklepiku, gdzie kupicie te i inne kremiki :)


A Wy jakie lubicie kremy?

                                                                         Buziaki,
                                                                                 Magda











wtorek, 18 sierpnia 2015

Kolejne pachnące buteleczki do Nicole Cosmetics. :)

Bardzo się polubiłam z zapachami od Nicole Cosmetics, miałam jedną pachnącą buteleczkę inspirowaną Escadą- teraz w moje ręce wpadły dwie nowe. Więc jak jesteście ciekawi jak te zapachy przypadły mi do gustu to zapraszam do przeczytania dalszej części recenzji.



 Dzisiejsze zapachy to 001- (grupa: kwiatowe): jaśmin, wanilia, ylang ylang, róża, drzewo sandałowe, wetiweria, neroli.



Zapach ten jest dla mnie intensywny i troszeczkę mówiąc szczerze się po nim tego nie spodziewałam.
Nie wie czemu ale przypomina mi ten intensywny zapach kremu Nivea. Jest on na pewno kobiecy, dla młodszych dziewczyn jak dla mnie troszkę za ciężki i przytłaczający. Ja lubię pachnieć świeżo i delikatnie. Chyba zmylił mnie opis kwiatowy, a w nim najbardziej wyczuwalna jest wanilia , której niestety nie lubię- miałam nadzieję, że będzie taka delikatna niestety przytłacza cały zapach. Na szczęście mojej mamie się spodobał więc nie pozostanie on samotny.


Właśnie takie są minusy kupowania nieznanych nam do tej pory zapachów przez Internet, ponieważ nigdy tak do końca nie wiemy czy zapach będzie nam odpowiadał, czy nie. Jednak co powąchane w drogerii to powąchane :) 



Jednak z drugiego zapachu jestem już jak najbardziej zadowolona, jest dla mnie idealny, delikatny, świeży i kwiatowy :)

 Oraz 094-  (grupa: kwiatowe): frezja, hibiskus, drzewo sandałowe, heliotrop, cedr, ambra, pieprz, jaśmin, róża.


Ten zapach jak dla mnie jest piękny uwielbiam zapach mojej herbatki z hibiskusa i tutaj mamy również podobny zapach, który jest dominujący, różę i jaśmin naprawdę bardzo słabo czuć, a szkoda, bo te zapachy też bardzo lubię. Mimo tego zapach ten jest już dziewczęcy, świeży idealny na lato, ponieważ nie przytłacza, a dla mnie w zapachach to jest najważniejsze, bo gdy zapach jest mocny od razu zaczyna boleć mnie głowa i źle się czuję dlatego cieszę się, że ten zapach przypadł mi do gustu :)


Dodatkowo Nicole Cosmetics nawet dla największych wybrednych znajdzie rozwiązanie, ponieważ tak szeroką gamę pojemności widzę po raz pierwszy. 
Sami spójrzcie!
Od 9 ml do 1000 ml! :)


Zachęcam Was do  zajrzenia na stronę sklepiku, gdzie możecie kupić te lub inne odpowiednie dla Was zapachy :)


Jakie nuty zapachowe są dla Was odpowiednie?

                                                                                Buziaki,
                                                                                           Magda










sobota, 15 sierpnia 2015

W te lato piję Bio herbatkę z czystka od sklepu Nomak! :) Sposób na walkę z przeziębieniem!

W te upalne lato naprawdę chce nam się pić i nie wiadomo ile bym wypiła ciągle mam ochotę na więcej i więcej- moje pragnienie tego lata uspokaja Bio Herbatka z Czystka od sklepu Nomak, nigdy nie miałam okazji pić herbatki z czystka, ponieważ ogólnie bardzo rzadko sięgam po herbatki z "fusami" wolę takie torebkowe ale po wypiciu przekonałam się, że wcale niepotrzebnie unikałam takich herbatek.



Czystek ( Cistus Incanus L.) już w starożytności uważany był za roślinę leczniczą. Jest jednym z tych darów natury, które zawierają niesamowitą ilość polifenoli ( Elagotaniny, Proantocyjany i Flawonoidy) -czterokrotnie więcej, niż w czerwonym winie. Liście czystka zawierają aromatyczną żywicę, która także jest wyjątkowo bogata w polifenole- związki, szczególnie silnie oddziałujące przeciwko wirusom i bakteriom. Co sprawia, że czystek jest tak skuteczny? Otóż, związki w nim zawarte sklejają wirusy i bakterie – dzięki czemu nie dopuszczają do ich połączenia z błoną komórkową. Dlatego czystek został okrzyknięty wspaniałym środkiem przeciw grypie, przeziębieniom, anginie oraz stanom zapalnym. Najnowsze badania potwierdzają, że czystek, dzięki właściwościom przeciwbakteryjnym oraz przeciwzapalnym, stanowi nadzieję także dla leczonych na boreliozę.


ZALETY:

-okrzyknięty rośliną roku 1999 r.
-wysokie źródło polifenoli
-ogromy potencjał antyoksydantów
-brak efektów ubocznych
-unikatowy, naturalny środek przeciwko grypie
-pomocny w walce z boreliozą i nowotworami


Składniki: 100% czystek z upraw ekologicznych PL-EKO-09 / Rolnictwo spoza UE. 
Kraj pochodzenia: Turcja
Przygotowanie: 1 łyżkę suszu zalać 1 litrem wrzącej wody. W zależności od oczekiwanej intensywności smaku, zaparzać przez 2-5 minut.



W opakowaniu znajduje się naprawdę bardzo dużo suszu więc starcza nam na długo.
Jak dla mnie smak nie jest najlepszy, smakuje trochę jak zielona herbata ale tylko trochę- jest trochę gorzka i mocno ziołowa, w każdym razie do smaku idzie się przyzwyczaić, a w szczególności jak doda się pół łyżeczki cukru to już naprawdę dobrze smakuje.



Zdecydowałam się na tę herbatkę, ponieważ wyczytałam o niej wiele dobrego- ma właściwości odkażające, a przede wszystkim jest skuteczny na walkę z grypą i chroni przed nią czyli po prostu wzmacnia odporność. Cena za takie opakowanie to około 25 zł więc myślę, że warto zainwestować we własne zdrowie! :)


Sposób zaparzania herbatki jest naprawdę łatwy, a jeśli ktoś miałby problem to przedstawiłam Wam wszystko po kolei na zdjęciach. 
Po przeczytaniu o jej działaniu i skosztowaniu jej naprawdę zachęciło mnie to i będę ją piła regularnie wtedy też ocenię czy coś z moją odpornością się poprawiło czy nie.


Jeżeli macie ochotę spróbować tej herbatki to zapraszam Was do sklepu, gdzie ją znajdziecie w różnych pojemnościach :)


A jaka jest Wasza ulubiona herbatka?

                                                                           Buziaki,
                                                                                       Magda










środa, 12 sierpnia 2015

Moja przygoda z samoopalaczem od Vita Liberata!

 W moje ręce ostatnimi czasy wpadła pianka brązująca od Vita Liberata Polska, jakoś nigdy nie przepadałam za samoopalaczami ale postanowiłam- czemu by nie spróbować? :)
Jeżeli jesteście ciekawi jak się spisała ta pianka zapraszam do dalszej części posta :)


Vita Liberata to marka oferująca swoje produkty w 22 krajach na świecie. Kosmetyki nie zawierają parabenów, alkoholu oraz perfum! Dzięki certyfikowanym składnikom organicznym preparaty oprócz wspaniałej opalenizny nawilżają i pielęgnują skórę! Szeroki wybór produktów - od efektu jednodniowego/zmywalnego do utrzymującego się aż 3 tygodnie!


Vita Liberata to irlandzka marka specjalizująca się w luksusowych produktach samoopalających, dających naturalny efekt bez smug i zacieków.
Produkty Vita Liberata przyciągały mój wzrok w Sephorze.
Apetycznie wyglądające ciało to podstawa, a nie przepadam za moim naturalnym odcieniem skóry, jest bardzo blady. Dzięki Wam niebiosa za piankę z Vita Liberata pHenomenal, która jest dosłownie słońcem w butelce! Będę piać z zachwytu, bo dech mi zaparło już po pierwszym użyciu, więc nie liczcie w tym poście na jakiekolwiek narzekania ;) 



Tak rewelacyjnego produktu do opalania jeszcze nie miałam. Zazwyczaj żałowałam sobie na samoopalacz.
Czy opalenizna z pianką Vita Liberata jest inna? Tak, jest inna - nazwałabym to wyższym poziomem opalania ;) Produkt za 175 zł musi powalać i to robi - zarówno składem jak i efektem.


Skóra po nałożeniu: jest delikatna. Produkt wysycha po kilku minutach całkowicie. Wskazane jest ubrać długie spodnie, żeby uniknąć oblania wodą:) Mi przez przypadek się zdarzyło:)
Początkowo niewyczuwalny zapach, po kilku godzinach jednak minimalnie się to zmienia. 
Jednak nie zatruwa on życia:) Dla efektów warto przebrnąć przez wszystko. Szczególnie, że ciało po zastosowaniu trzy razy pod rząd utrzymuje opaleniznę przez około 3 tygodnie. 
Przez ten czas można cieszyć się piękną i naturalnie wyglądającą opalenizną. Pianka idealnie nawilża skórę.




Przy zakupie produktu warto pamiętać o rękawicy do nakładania. Rękawica ułatwia rozprowadzanie pianki i nie zostawi smug na dłoniach. Do jej oczyszczenia wystarczy woda.
Piankę należy nakładać okrężnymi ruchami, nakładając marniejszą część produktu na łokcie, kostki itp.


Użyłam samoopalacza pierwszy raz w życiu. Jeśli każdy mój start z nowym kosmetykiem dałby taki efekt , to częściej kupowałabym nowości:)
 Plusem tego samoopalacza jest również to , iż nie brudzi ubrań, nie zostawia nieprzyjemnych plam.
Nie jestem w stanie zaopiniować tej pianki źle ,ponieważ zadowoliła mnie ona całkowicie.
 Skradła moje serce. 
 Idealnie nakłada się na ciało, zostawia skórę z pięknym kolorytem. Kosmetyki Vita Liberata pozbawione są zapachu, parabenów oraz alkoholu.



Porównanie- opalona noga, nie opalona ręka :)

Koszt produktu to 169 zł ,cena może i wysoka , ale warto zainwestować , bo produkt jest wydajny i skuteczny. Starcza na bardzo długo. 

Rękawica to koszt 29 zł- bardzo ułatwia aplikacje.


Zapraszam na stronie, gdzie możecie dostać produkt- 


A jakie są Wasze przygody z samoopalaczami?

                                                                      Buziaki,
                                                                                Magda







poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Wakacyjne denko- lipiec 2015 :)

Upały tego lata doskwierają strasznie ale nie zwalnia mnie to z napisania dla Was o moich zużyciach w lipcu :) Było tego trochę, jedne udane, inne mniej- jeżeli jesteście ciekawi jak to wypadło na tle całości- to zapraszam do przeczytania dalszej części posta.

Zaczynamy!


1) True Keratin odżywka- jak dla mnie ta firma to totalna porażka, włosy po umyciu są szorstkie, plączą się, dziwnie pachną, a wydobywanie produktu z tej tuby graniczy z cudem...Nie wrócę ponownie na pewno!

2) Żel pod prysznic Pomegranate- bardzo ładnie pachnie, mega wydajny, dobrze się pieni i pozostawia swój zapach na długo na skórze- Na pewno do niego wrócę :)

3) Maseczka do twarzy Soraya- ładnie pachnie, bardzo wydajna, dobrze oczyszcza twarz, skóra po użyciu staje się gładsza i nawilżona- Może do niej wrócę :)

4) Żel pod prysznic Dove- konsystencja bardzo gęsta, mleczna, jak dla mnie zapach bardzo brzydki i nie przypadł mi do gustu- Na pewno do niego nie wrócę.

5) Żele i szampony z hotelu- jak dla mnie takie produkty mają słabą jakość ale chciałam je wypróbować- Raczej do nich nie wrócę, bo musiałabym jechać do hotelu po nie :P



6) Szampon do włosów Beaver- znalazł się on w pudełeczku beGlossy, jak dla mnie jest to bardzo dobry produkt, szkoda, że miałam okazję wypróbować tylko miniaturkę ale włosy po nim są nawilżone, nie plączą się i są dobrze umyte. Na pewno do niego wrócę :)

7) Cztery Pory Roku krem do rąk- ma prześliczny zapach, jest bardzo wydajny, troszkę cieżko się go wydobywa z tubki ze względu na atomizer, dobrze się wchłania, a zapach pozostaje na długo. Na pewno do niego wrócę.

8) Woda toaletowa When a lady..- jak dla mnie zapach kiepski, morski, nie utrzymuje się za długo na skórze ale mimo to jest wydajny- Na pewno do niego nie wrócę.

9) Żel pod prysznic Palmolive- bardzo ładnie pachnie, ma idealną konsystencję, dobrze się pieni i pozostawia swój zapach na skórze na długo- Na pewno do niego wrócę :)

10) Szampon do włosów Pantene- jak dla mnie bardzo dobry, dobrze się pieni i myje włosy, są po nim nawilżone, lśniące i długo zachowują świeżość. Na pewno do niego wrócę :)



11) Żel pod prysznic Christina Aguilera- bardzo mocny, perfumowany zapach ale mimo tego przypadł mi do gustu, ma idealną konsystencję i dobrze się pieni- Jak będzie okazja jeszcze do niego wrócę :)

12) Balsam do ciała Avon- piękny zapach, dobrze się wchłania i pozostawia zapach na długo na skórze, jak na swoją pojemność jest bardzo wydajny. Nie wrócę do niego, ponieważ mam jeszcze dużo balsamów w kolejce do zużycia :)

13) Body Resort figowy szampon do włosów- bardzo ładnie pachnie, niestety jest mało wydajny ze względu na to, że otwarcie jest bardzo szerokie i czasem wypływa go za dużo, a reszta osadza się na ściankach, mimo to włosy po nim są dobrze umyte, lśniące oraz wygładzone. Raczej nie wrócę do niego.

14) Murier Paris Night Peel AHA- recenzja tutaj- klik <3

15) Mgiełka do ciała Body Resort o zapachu gruszki- jej zapach mnie urzekł, pachnie świeżą, soczystą gruszką, zapach nie utrzymuje się za długo na ciele ale jak wiadomo tego można się było po mgiełce spodziewać- mimo to pewni do niej wrócę.


16) Tonik do twarzy Garnier- bardzo ładny zapach winogron, odświeża skórę i idealnie ją tonizuje, bardzo łatwo się go wydobywa i jest wydajny, skóra po nim jest delikatna. Na pewno do niego wrócę :)

17) Płatki kosmetyczne i próbeczki zużyte w lipcu.


W tym miesiącu na szczęście więcej produktów było udanych, niż tych bubli.
 Bardzo mnie to cieszy :)



A jak Wasze zużycia?


                                                                      Buziaki,
                                                                                       Magda